część pierwsza         część trzecia


 

                  scena druga: NAZARET

Narrator

                  Smutno się ta scena kończy 

                  Lecz nadzieja także świta,

                  Że pan Bóg jednak potrafi naprawić

                  To, co zepsuła kobieta.

                  Tak jak Anioł wieścił;

                  Lat upłynęło wiele

                  Zanim objawił się Syn Boży

                  W zwykłym ludzkim ciele.

 

                  Moi drodzy! Oto teraz

                  Do Nazaretu Was zabieram

                  By posłuchać pewnej rozmowy.

                  Najdziwniejszej w dziejach świata!

                  Bo Bóg Wszechmocny,

                  Przez swego posłańca,

                  Pyta o zgodę człowieka

                  I na Jego zgodę czeka.

 

 

Maryjka

            (ogląda wełnę)

                  Z tego będzie dobry sweter dla Józefa.

                  Taka delikatna wełna...

 

Anioł

                  (powinien się pojawić znikąd)

                  Bądź pozdrowiona łaski pełna.

                  Bóg jest z Tobą!

                  Błogosławiona jesteś

                  Pośród wszystkich kobiet!

 

Maryjka

      Co dla Ciebie Panie uczynić mogę?

      Może herbaty?

      Może kawy...

 

Anioł

                  Bóg łaskawy

      Wybrał Ciebie.

      Twoja dobroć nawet w Niebie

      Wśród Aniołów jasno świeci.

 

Maryjka

                  Ja nic z tego nie rozumiem...

                  W głowie mi się to nie mieści.

                  Anioł z Nieba...

                  Ja zwykła dziewczyna...

 

Anioł

                  Nie bój się

                  I posłuchaj - jaka nowina!

                  Bóg mnie wysłał z wysokości

                  Bo chce pomóc dziś ludzkości.

                  Chce odkupić grzech Adama.

                  Chce otworzyć bramy Raju

                  Wszystkim, którzy umierają.

                  Z grzechem Ewy to niemożliwe.

                  Syn Boży ma przyjść na ziemię

                  By na nowo, ludzkie plemię,

                  O Miłości Bożej uczyć

                  I do Boga wszystkich nawrócić.

                  Syn Boży ma przyjść jako dziecko małe

                  I Bóg wybrał Ciebie na Jego Mamę.

 

Chór anielski

                  Zgódź się Maryjo, powiedz „TAK”!

                  Uratuj cały świat!

      Zostań Matką Bożego Syna!

 

Maryjka

                  Ale ja, prosta dziewczyna?

                  I co powie Józef,

                  Mój narzeczony?

 

Anioł

                  Wszystko Mu wytłumaczę!

 

Maryjka

                  Ja nie wiem...

                  Ja zawsze...

 

Chór anielski

                  Zgódź się Maryjo, powiedz „TAK”!

           

Maryjka

                  Ale jak dziecko bez ojca?

                  Jak???

 

Anioł

                  Bóg uczynić wszystko może.

                  To z Ducha Świętego

                  Pocznie się Dziecko Boże!

 

Chór anielski

                  Powiedz „TAK”, Maryjo!

                  Powiedz!

 

Maryjka

                  Niech się święci wola Boża.

                  Niech się stanie tak jak mówisz.

                  Niech Bóg przyjdzie do wszystkich ludzi

                  Jako mój syn.

                  Zgadzam się być Matką Boga.

 

Anioł

                  (ucisza gestem zwariowany ze szczęścia chórek aniołków)

                  Uffff! Taka była we mnie trwoga,

      Że odmówisz!

      Że na nic Boże plany!

      Ale się zgodziłaś, Maryjo,

      Błogosławiona między niewiastami!

                  Odtąd dziękować Ci będą wszystkie narody!

                  Wracam do Nieba ogłosić dobrą nowinę!

                  A Aniołowie będą strzegli Ciebie,

                  Józefa i Bożą Dziecinę!

                  (Anioły lądują, tańczą i śpiewają Maryjce „Ona powiedziała TAK”)

 

 


                  scena trzecia: PAŁAC HERODA

Narrator

                  Tak to Anioł w Nazarecie

      Zwiastował był Maryi

      I pytał czy przyjmie pod swe serce dziecię,

      Które głowę Węża zgniecie.

      Potem gdzieś w odległych stronach

      Naukowcy od spraw gwiazd,

      Patrząc w Niebo wypatrzyli tam

      Zwiastuna wielkich spraw.

      Gwiazda wielka niesłychanie,

      Co na wschodzie lśnić zaczęła,

      Wiodła mędrców na spotkanie.

      Wszystko zostawili dla niej

      I ruszyli w długą drogę

      By po długich, długich dniach

      Przed Heroda stanąć domem -

      Króla złego, że aż strach!

   

 

Herod

                  Więc rzeczecie wielcy mędrcy

      Że się nam narodził król?

      Prawdę rzekłszy...  to się cieszę...

      Lecz nie bardzo wierzę w cud....

Kacper

                  Cud to jawny! Gwiazda taka

                  Wieścić może tylko cud!

                  Król największy się narodził!

                  Takiego nie znał ludzki ród!

Melchior

                  Sytuacja jednak stwarza,

                  Że tak powiem pewien problem;

                  Ciężko jest zlokalizować

                  Ponad którym stoi domem.

Baltazar

                  Otóż właśnie, nie umiemy

                  Na podstawie obserwacji

                  Trafić tam, gdzie król narodzon.

                  Chcemy prosić cię o pomoc.

Herod

                  Oczywiście. Ile zdołam.

                  W ramach międzynarodowej współpracy.

                  Moich mędrców ty przywołam

                  Zaraz każę im to sprawdzić.

 

      (wchodzą mędrcy)

M-1

                  Aj, oj i wszystko jasne!

                  Łatwo dowieść jest to z Pism;

                  Aj, aj, że się w Betlejemie

                  Ma narodzić Boży Syn.

M- 2

                  Długich lat tysiące cztery

                  Czekał na to Boży Lud.

                  Prorocy Go przepowiedzieli

                  Aj, aj Bóg jest tu!

Kacper

                  Ale gdzie? Dokładniej proszę!

M-1

                  W Betlejemie, małej wiosce.

Melchior

                  W małej wiosce?

M-2

                  W Betlejemie!

Baltazar

                  Więc ruszajmy! Na widzenie!

Herod

                  Poczekajcie proszę chwilę!

      Prośbę jasno swą wyrażę:

      Dajcie znać gdzie leży dziecię

      Dać Mu pokłon i ja ... marzę.

 

     (do siebie)

      (Marzę by się pozbyć szybko

      Samozwańcy tego stąd!

      Śmierć! To będzie rozwiązanie!

      Oj! Nie ujdzie z moich rąk!)

 


                    scena czwarta: BETLEJEM

 

Narrator

                  Jakoś w tymże samym czasie,

      Kiedy mędrcy u Heroda kawę pili,

      Maryja z mężem swym Józefem do Betlejem przybyli.

      Biedni byli oboje, nie mieli pieniędzy na hotel.

      A noc już była ciemna.

      I tu zaczynał być problem;

      Bo Maryja była brzemienna.

 

Józef

                  (puka)

                  Przepraszam, że tak późno niepokoję;

                  Ale jest tak ciemno i zimno.

      Czy macie może wolne pokoje?

Off-1

                  Człowieku, która  godzina!

                  Nie ma wolnych pokoi!

                  I spokój! Bo już śpi cała nasza rodzina!

Józef

                  (puka do innych drzwi)

                  Dobrzy ludzie otwórzcie.

      Pomóżcie- to Przykazanie  Boże.

      W każdej chwili żona moja

      Dziecko urodzić może.

Off-2

                  Co się tłuczesz po nocy?!

                  Chłopie, spać nie możesz!

                  Zawieź żonę do jakiejś kliniki!

                  Powariowali ci ludzie, Boże!

Józef

                  Za szpital trzeba płacić.

                  Nie stać nas nawet na obiad w gospodzie...

                  Ale nie traćmy nadziei...

Maryjka

                  (pięknie się uśmiechając)

                  Zobaczysz Józefie; Pan Bóg nam pomoże.

 

 


                   scena piąta: POLE

 

Narrator

                  Może nie były to luksusy i wygody,

                  Ale pod miasteczkiem - nie znalazłszy żadnej gospody -

                  W mieście znalazła Święta Rodzina – stajenkę.

                  Siano, słona i żłób kamienny,

                  Dziury w dachu; to nie miejsce dla brzemiennej.

      Ale cóż...

      Cicha była noc, spokojna.

      Tylko księżyc i gwiazdy na niebie

      Świadkami byli tych wydarzeń,

      Które zaszły w Betlejemie.

 

      Lecz opodal tej stajenki,

      Sprawiedliwym snem zmorzeni,

      Spali smacznie pastuszkowie

      Nie świadomi tego cudu

      Który wkrótce świat odmieni.

      Spali by tak aż do rana

      Gdyby nie zjawisko Boskie.

      Oto bowiem Aniołowie

      Zamącili spokój błogi

      Delikatnie mówiąc, troszkę.

      Boskich pułków ilość wielka

      Z wielkim serca uniesieniem

      Pieśń śpiewała, która Boga

      Wielkim była pochwaleniem:

 

      „Chwała Bogu w wysokościach,

      Człowiekowi na niskościach!

      Za to, że swe Słowo ziścił;

      Panowanie diabła zniszczył!

      Narodził się nam zbawiciel!

      To dusz ludzkich odkupiciel!

      Aby nas z piekła wybawił

      I w pałacach niebieskich postawił!”

 

      Pasterze ze snu się zrywają.

      Tych śpiewów przyczynę badają.

      Tego w życiu nie widzieli!

      Co się dzieje?! To Anieli!

      Jasność zewsząd bije taka,

      Że pasterze strachem zdjęci

      Czapki z głowy poskładali,

      Na kolana popadali.

 

 

Jurek

                  Dobry Boże, co się dzieje?!

                  Noc tak wczesna a już dnieje?!

                  Jeszcze śnią się aniołowie!

                  Pomieszało mi się w głowie!

Marian

                  Ech, Jureczku, koniec świata!

                  Mówię ci to jak do brata.

                  W głowie ci się nic nie miesza;

                  To Bóg świata kres obwieszcza.

Jurek

                  Marian, nie mów takich rzeczy!

Marian

                  A jak faktom tym zaprzeczysz?

Wiesiek

      (zawsze mówi powoli)

      Marian! Czego się  tak drzesz?

Jurek

                  Wstawaj, Wiesiek - koniec świata!!!

Wiesiek

                  Koniec świata - tra ta ta ta!

                  Coście wczoraj oba pili?

Marian

                  Ty, abstynent, popatrz!

                  Zapamiętaj blask tej chwili

      Bo to pewnie już ostatnia.

Wiesiek

                  Rzeczywiście coś tu nie gra...

                  Gdyby wszystko razem zebrać;

                  Śpiewy te i w niebie błyski...

Jurek

                  Daj już spokój i spójrz w siebie.

                  Przeproś Boga za swe grzechy,

                  Żebyś się obudził w niebie.

Wiesiek

                  Aaaaaallllllllleeeeeeeeee.............

Marian

                  Ale to już koniec bracie.

                  Idzie do nas Anioł...

 

                  (stali razem i Wiesio zaczyna iść do Anioła)

 

                  Wracaj!!!

Wiesiek

                  (pada przed aniołem)

                  Mój Aniele, mój jedyny!

                  My są biedne Boże dzieci.

                  Nie zabijaj, że nas przecież.

                  Widzę, że już świata koniec

                  I Anielski przyszedł goniec...

Anioł

                  Się uspokój mój Wiesławie.

                  Nie zatracę, ale radość wam przedstawię:

                  Otóż tutaj, niedaleko,

                  Stoi szopa, wiesz, nad rzeką.

                  A w tej szopie cud największy:

                  Syn zrodzony z Panny Świętej!

                  Ale wiedzcie pastuszkowie,

                  Że to dziecię to Syn Boży!

                  Bóg prawdziwy, przez proroków ogłoszony

                  W waszej szopie leży nędznie położony.

Jurek

                  Pan Bóg? W szopie?

                  Jako dziecię?

                  Ze szacunkiem, lecz ktoś plecie...

Anioł

                  Nie bój się, że się obrażę.

                  I piorunem nie porażę.

                  Ale dość taj próżnej gadki.

                  Do stojącej w polu chatki

      Czas pospieszać.

                  Oddać pokłon tej Dziecinie

                  I Najświętszej też Rodzinie!

Marian

                  Troszkę zakręcony jestem...

                  Ale skoro Bóg się z takim gestem

                  Między ludźmi zjawia

                  Biegiem ile sił do szopy!

                  Co stoita jeszcze chłopy?!

                  Wezmę... mleka garnuszek.

Jurek

                  A ja ser!

Wiesiek

      (zawsze powoli)

      A ja co...? Wiem...! Mój ciepły kożuszek...!

 

 część trzecia