Narrator Smutno się ta scena kończy Lecz nadzieja także świta, Że pan Bóg jednak potrafi naprawić To, co zepsuła kobieta. Tak jak Anioł wieścił; Lat upłynęło wiele Zanim objawił się Syn Boży W zwykłym ludzkim ciele.
Moi drodzy! Oto teraz Do Nazaretu Was zabieram By posłuchać pewnej rozmowy. Najdziwniejszej w dziejach świata! Bo Bóg Wszechmocny, Przez swego posłańca, Pyta o zgodę człowieka I na Jego zgodę czeka.
Maryjka (ogląda wełnę) Z tego będzie dobry sweter dla Józefa. Taka delikatna wełna... Anioł (powinien się pojawić znikąd) Bądź pozdrowiona łaski pełna. Bóg jest z Tobą! Błogosławiona jesteś Pośród wszystkich kobiet!
Maryjka Co dla Ciebie Panie uczynić mogę? Może herbaty? Może kawy... Anioł Bóg łaskawy Wybrał Ciebie. Twoja dobroć nawet w Niebie Wśród Aniołów jasno świeci. Maryjka Ja nic z tego nie rozumiem... W głowie mi się to nie mieści. Anioł z Nieba... Ja zwykła dziewczyna... Anioł Nie bój się I posłuchaj - jaka nowina! Bóg mnie wysłał z wysokości Bo chce pomóc dziś ludzkości. Chce odkupić grzech Adama. Chce otworzyć bramy Raju Wszystkim, którzy umierają. Z grzechem Ewy to niemożliwe. Syn Boży ma przyjść na ziemię By na nowo, ludzkie plemię, O Miłości Bożej uczyć I do Boga wszystkich nawrócić. Syn Boży ma przyjść jako dziecko małe I Bóg wybrał Ciebie na Jego Mamę. Chór anielski Zgódź się Maryjo, powiedz „TAK”! Uratuj cały świat! Zostań Matką Bożego Syna! Maryjka Ale ja, prosta dziewczyna? I co powie Józef, Mój narzeczony? Anioł Wszystko Mu wytłumaczę! Maryjka Ja nie wiem... Ja zawsze... Chór anielski Zgódź się Maryjo, powiedz „TAK”! Maryjka Ale jak dziecko bez ojca? Jak??? Anioł Bóg uczynić wszystko może. To z Ducha Świętego Pocznie się Dziecko Boże! Chór anielski Powiedz „TAK”, Maryjo! Powiedz! Maryjka Niech się święci wola Boża. Niech się stanie tak jak mówisz. Niech Bóg przyjdzie do wszystkich ludzi Jako mój syn. Zgadzam się być Matką Boga. Anioł (ucisza gestem zwariowany ze szczęścia chórek aniołków) Uffff! Taka była we mnie trwoga, Że odmówisz! Że na nic Boże plany! Ale się zgodziłaś, Maryjo, Błogosławiona między niewiastami! Odtąd dziękować Ci będą wszystkie narody! Wracam do Nieba ogłosić dobrą nowinę! A Aniołowie będą strzegli Ciebie, Józefa i Bożą Dziecinę! (Anioły lądują, tańczą i śpiewają Maryjce „Ona powiedziała TAK”)
Narrator Tak to Anioł w Nazarecie Zwiastował był Maryi I pytał czy przyjmie pod swe serce dziecię, Które głowę Węża zgniecie. Potem gdzieś w odległych stronach Naukowcy od spraw gwiazd, Patrząc w Niebo wypatrzyli tam Zwiastuna wielkich spraw. Gwiazda wielka niesłychanie, Co na wschodzie lśnić zaczęła, Wiodła mędrców na spotkanie. Wszystko zostawili dla niej I ruszyli w długą drogę By po długich, długich dniach Przed Heroda stanąć domem - Króla złego, że aż strach! Herod Więc rzeczecie wielcy mędrcy Że się nam narodził król? Prawdę rzekłszy... to się cieszę... Lecz nie bardzo wierzę w cud.... Kacper Cud to jawny! Gwiazda taka Wieścić może tylko cud! Król największy się narodził! Takiego nie znał ludzki ród! Melchior Sytuacja jednak stwarza, Że tak powiem pewien problem; Ciężko jest zlokalizować Ponad którym stoi domem. Baltazar Otóż właśnie, nie umiemy Na podstawie obserwacji Trafić tam, gdzie król narodzon. Chcemy prosić cię o pomoc. Herod Oczywiście. Ile zdołam. W ramach międzynarodowej współpracy. Moich mędrców ty przywołam Zaraz każę im to sprawdzić. (wchodzą mędrcy) M-1 Aj, oj i wszystko jasne! Łatwo dowieść jest to z Pism; Aj, aj, że się w Betlejemie Ma narodzić Boży Syn. M- 2 Długich lat tysiące cztery Czekał na to Boży Lud. Prorocy Go przepowiedzieli Aj, aj Bóg jest tu! Kacper Ale gdzie? Dokładniej proszę! M-1 W Betlejemie, małej wiosce. Melchior W małej wiosce? M-2 W Betlejemie! Baltazar Więc ruszajmy! Na widzenie! Herod Poczekajcie proszę chwilę! Prośbę jasno swą wyrażę: Dajcie znać gdzie leży dziecię Dać Mu pokłon i ja ... marzę. (do siebie) (Marzę by się pozbyć szybko Samozwańcy tego stąd! Śmierć! To będzie rozwiązanie! Oj! Nie ujdzie z moich rąk!)
Narrator Jakoś w tymże samym czasie, Kiedy mędrcy u Heroda kawę pili, Maryja z mężem swym Józefem do Betlejem przybyli. Biedni byli oboje, nie mieli pieniędzy na hotel. A noc już była ciemna. I tu zaczynał być problem; Bo Maryja była brzemienna.
Józef (puka) Przepraszam, że tak późno niepokoję; Ale jest tak ciemno i zimno. Czy macie może wolne pokoje? Off-1 Człowieku, która godzina! Nie ma wolnych pokoi! I spokój! Bo już śpi cała nasza rodzina! Józef (puka do innych drzwi) Dobrzy ludzie otwórzcie. Pomóżcie- to Przykazanie Boże. W każdej chwili żona moja Dziecko urodzić może. Off-2 Co się tłuczesz po nocy?! Chłopie, spać nie możesz! Zawieź żonę do jakiejś kliniki! Powariowali ci ludzie, Boże! Józef Za szpital trzeba płacić. Nie stać nas nawet na obiad w gospodzie... Ale nie traćmy nadziei... Maryjka (pięknie się uśmiechając) Zobaczysz Józefie; Pan Bóg nam pomoże.
Narrator Może nie były to luksusy i wygody, Ale pod miasteczkiem - nie znalazłszy żadnej gospody - W mieście znalazła Święta Rodzina – stajenkę. Siano, słona i żłób kamienny, Dziury w dachu; to nie miejsce dla brzemiennej. Ale cóż... Cicha była noc, spokojna. Tylko księżyc i gwiazdy na niebie Świadkami byli tych wydarzeń, Które zaszły w Betlejemie. Lecz opodal tej stajenki, Sprawiedliwym snem zmorzeni, Spali smacznie pastuszkowie Nie świadomi tego cudu Który wkrótce świat odmieni. Spali by tak aż do rana Gdyby nie zjawisko Boskie. Oto bowiem Aniołowie Zamącili spokój błogi Delikatnie mówiąc, troszkę. Boskich pułków ilość wielka Z wielkim serca uniesieniem Pieśń śpiewała, która Boga Wielkim była pochwaleniem: „Chwała Bogu w wysokościach, Człowiekowi na niskościach! Za to, że swe Słowo ziścił; Panowanie diabła zniszczył! Narodził się nam zbawiciel! To dusz ludzkich odkupiciel! Aby nas z piekła wybawił I w pałacach niebieskich postawił!” Pasterze ze snu się zrywają. Tych śpiewów przyczynę badają. Tego w życiu nie widzieli! Co się dzieje?! To Anieli! Jasność zewsząd bije taka, Że pasterze strachem zdjęci Czapki z głowy poskładali, Na kolana popadali.
Jurek Dobry Boże, co się dzieje?! Noc tak wczesna a już dnieje?! Jeszcze śnią się aniołowie! Pomieszało mi się w głowie! Marian Ech, Jureczku, koniec świata! Mówię ci to jak do brata. W głowie ci się nic nie miesza; To Bóg świata kres obwieszcza. Jurek Marian, nie mów takich rzeczy! Marian A jak faktom tym zaprzeczysz? Wiesiek (zawsze mówi powoli) Marian! Czego się tak drzesz? Jurek Wstawaj, Wiesiek - koniec świata!!! Wiesiek Koniec świata - tra ta ta ta! Coście wczoraj oba pili? Marian Ty, abstynent, popatrz! Zapamiętaj blask tej chwili Bo to pewnie już ostatnia. Wiesiek Rzeczywiście coś tu nie gra... Gdyby wszystko razem zebrać; Śpiewy te i w niebie błyski... Jurek Daj już spokój i spójrz w siebie. Przeproś Boga za swe grzechy, Żebyś się obudził w niebie. Wiesiek Aaaaaallllllllleeeeeeeeee............. Marian Ale to już koniec bracie. Idzie do nas Anioł... (stali razem i Wiesio zaczyna iść do Anioła) Wracaj!!! Wiesiek (pada przed aniołem) Mój Aniele, mój jedyny! My są biedne Boże dzieci. Nie zabijaj, że nas przecież. Widzę, że już świata koniec I Anielski przyszedł goniec... Anioł Się uspokój mój Wiesławie. Nie zatracę, ale radość wam przedstawię: Otóż tutaj, niedaleko, Stoi szopa, wiesz, nad rzeką. A w tej szopie cud największy: Syn zrodzony z Panny Świętej! Ale wiedzcie pastuszkowie, Że to dziecię to Syn Boży! Bóg prawdziwy, przez proroków ogłoszony W waszej szopie leży nędznie położony. Jurek Pan Bóg? W szopie? Jako dziecię? Ze szacunkiem, lecz ktoś plecie... Anioł Nie bój się, że się obrażę. I piorunem nie porażę. Ale dość taj próżnej gadki. Do stojącej w polu chatki Czas pospieszać. Oddać pokłon tej Dziecinie I Najświętszej też Rodzinie! Marian Troszkę zakręcony jestem... Ale skoro Bóg się z takim gestem Między ludźmi zjawia Biegiem ile sił do szopy! Co stoita jeszcze chłopy?! Wezmę... mleka garnuszek. Jurek A ja ser! Wiesiek (zawsze powoli) A ja co...? Wiem...! Mój ciepły kożuszek...!
|