kto jeszcze pamięta nasze ptaszki?
Chińska restauracja w Livingston. To trzeba sprawdzić. Wystrój taki jakbyś w 
PRLowskim barze mlecznym zawiesił kilka chińskich lampionów, ale jest. 
Przychodzi czarna kelnerka a kolega (Włoch) się pyta grzecznie:" A z jakiej 
części Chin pochodzisz?" 
Obrazek
Cud! Po 1,5 roku z kranów naszego domu w Livingston znowu popłynęła woda! 
To chyba się trzeba będzie zacząć myć... To właściwie z czego tu się cieszyć?
nasze ptaszki
Romek to zapalony wędkownik jest. No to się wybraliśmy na ryby. Takie 
duże się złowiły i się nazywają bardzo po afrykańsku: tiger. Romek w 
pewnym momencie wystraszył krokodyla, kiedy prawie mu przydepnął 
głowę. Dobrze, że się taka płochliwa sztuka trafiła...
A rybki tygryski prosto z wody wylądowały na ognisku. Super. Tylko mają 
bardzo dużo ości.
.
Obrazek
Obrazek
Romek
kucharze
powiedzmy, ze ja to zlapalem...
to jest 
Romek 
właśnie
się już 
tigery 
smażą
Zaczynamy powrót. 2 noce w pociągu i dzień czekania na przesiadkę. 
Afryka to odległości! Musimy zdążyć na Harare International Festival of 
Arts. Grupy z całego świata będą przedstawiały sztukię wszelaką to 
dziwne, żeby nas tam nie było. Nawet będzie wiolonczelista z Polski!
dalej
powrot